Share on Facebook4Share on Google+0Tweet about this on TwitterPin on Pinterest0Email this to someonePrint this page

Sieć światowej władzy korporacyjnej

 

LADISLAU DOWBOR*

 

„Jest wielka różnicą między podejrzeniem, że jakiś fakt istnieje, a empirycznym dowodem na jego istnienie.”

James B. Glattfelder [1]

 

Zorganizowana kontrola sieci produkcyjnej generuje, rzecz jasna, wielką władzę – nie tylko ekonomiczną, ale również polityczną i kulturalną. Cechą charakterystyczną takiej władzy korporacyjnej jest to, że bardzo niewiele o niej wiadomo.

Od dziesięcioleci wszyscy słyszymy o tym, że wielkie firmy wzajemnie się wykupują, tworząc coraz większe grupy, w zasadzie po to, aby stawały się one coraz bardziej konkurencyjne w coraz bardziej agresywnym środowisku rynku. Proces ten jednak ma oczywiście swoje granice. W głównych sieciach produkcyjnych gonitwa za konkurencyjnością kończy się wtedy, gdy zamiast wojować, nieliczne przedsiębiorstwa odkrywają, że lepiej powiązać swoją działalność i współpracować dla dobra swoich akcjonariuszy. Niekoniecznie, rzecz jasna, dla dobra społeczeństwa.

Zorganizowana kontrola sieci produkcyjnego generuje, rzecz jasna, wielką władzę – nie tylko ekonomiczną, ale również polityczną i kulturalną. Ekonomiczną zapewnia przepływ ogromnych zasobów – większych niż PKB wielu krajów. Polityczną zapewnia zawłaszczanie dużej części aparatów państwowych. Wreszcie kulturalną zapewnia tworzenie przez środki masowego przekazu gigantycznych kampanii reklamowych, finansowanych przez przedsiębiorstwa, które kosztami takich kampanii obciążają ceny sprzedaży swoich towarów. Kampanie te tworzą taką kulturę konsumpcji i takie dynamiki zachowań, jakie interesują przedsiębiorstwa. W dużej mierze to one generują katastrofę planetarną, z którą się borykamy.

Jedną z podstawowych cech charakterystycznych władzy korporacyjnej jest to, że bardzo niewiele o niej wiadomo. Narody Zjednoczone miały taką agendę – nazywała się ona Centrum Narodów Zjednoczonych do spraw Korporacji Ponadnarodowych (UNCTC) – która w latach 90. publikowała co roku znakomite raporty. Wraz z utworzeniem Światowej Organizacji Handlu (WTO) po prostu zamknięto UNCTC i przerwano publikację sprawozdań. Tak oto, jeśli nie liczyć rozproszonych badań cząstkowych, prowadzonych przez instytucje akademickie i na ogół ograniczonych do poszczególnych krajów, zaprzestano badań nad czymś, co prawdopodobnie stanowi zorganizowany trzon władzy na planecie.

Najważniejszy dokument o wielkich korporacjach, który dziś mamy, to znakomity film dokumentalny pt. Korporacja (The Corporation). Jest to studium naukowe pierwszej klasy, które w ciągu dwóch godzin, w 12 rozdziałach, pokazuje, jak one działają, jak są zorganizowane i jaki wpływ wywierają. Inny znakomity film dokumentalny to Wewnętrzna robota (Inside Job), który w 2010 r. otrzymał Oscara. Pokazano w nim, jak działa finansowy segment władzy korporacyjnej, a w istocie – jak doszło do obecnego kryzysu finansowego. Mamy również klasyczną pracę Davida Kortena pt. Gdy korporacje rządzą światem. Takie filmy i książki pozwalają zrozumieć logikę działania korporacji i stanowią podstawę wiedzy, którą dysponujemy.

Ogromnie brakuje jednak systematycznych badań nad tym, jak funkcjonują wielkie korporacje, jak podejmuje się w nich decyzje, kto je podejmuje, co je legitymizuje. Faktem jest, że nie wiemy prawie nic o tym głównym nośniku władzy światowej.

Rzeczą naturalną i zdrową jest troska o to, aby nie wierzyć w diabelskie konspiracje i nikczemne machinacje. Kiedy jednak widać, jak w głównych sektorach gospodarki światowej działalność ogranicza się na szczycie do niewielkiej liczby niezwykle potężnych korporacji, zaczyna się rozumieć, że mamy do czynienia z władzą polityczną. Korporacje te, działając w skali planetarnej, w sytuacji, gdy nie ma rządu światowego, dysponują wielką władzą, która nie podlega żadnej istotnej kontroli.

Badania przeprowadzone w Katedrze Projektowania Systemów Politechniki Federalnej w Zurychu (ETHZ) po raz pierwszy rzucają na to światło operując konkretnymi danymi. Bardzo interesująca jest metodologia tych badań. Z banku danych Orbis 2007, obejmującego 30 mln przedsiębiorstw, wybrano 43 tys. korporacji i zbadano wagę ekonomiczną każdej z nich, sieć jej powiązań, przepływy finansowe oraz ustalono, które przedsiębiorstwa posiadają takie udziały w innych, jakie pozwalają na ich pośrednią kontrolę. Okazuje się, że w kategoriach statystycznych mamy do czynienia ze strukturą w formie elementu męskiego ubioru zwanego muszką, w której pewna grupa korporacji osadzona jest w węźle tej muszki, zwanym dalej trzonem, a od niego odchodzą odgałęzienia, które z jednej strony prowadzą do korporacji kontrolowanych przez trzon a z drugiej – prowadzą do korporacji posiadających udziały w trzonie.

Nowość polega na tym, że badaniami tymi objęto ogół głównych korporacji działających na planecie i rozwinięto metodologię badań tak, aby można było sporządzić całościową mapę kontroli, uwzględniającą drabinę władzy, na której z jednej strony plasują się mniejsze przedsiębiorstwa, sprawujące nieraz cząstkę władzy, a z drugiej na której szczycie plasuje się niewielka liczba przedsiębiorstw, które z kolei kontrolują serię innych przedsiębiorstw. W rezultacie otrzymaliśmy dokładnie to, co zawarto w tytule, którym opatrzono prezentację wyników tych badań: sieć globalnej kontroli korporacyjnej.

Pod względem ideologicznym badania te pozostają poza wszelkim podejrzeniem. Przede wszystkim należy wspomnieć o tym, że Politechnika Federalna w Zurychu zalicza się do śmietanki naukowej w dziedzinie badań technologicznych na planecie; na ogół uważa się, że na tym polu zajmuje ona drugie miejsce, po Massachusetts Institute of Technology w Stanach Zjednoczonych. W dziejach tej politechniki związani z nią działacze otrzymali łącznie 31 Nagród Nobla – poczynając od Alberta Einsteina. Zespół prowadzący te badania bardzo dobrze zna się na mapowaniu sieci i równie dobrze rozumie wynikającą z niego architekturę władzy. Jeden z trzech autorów prezentacji wyników badań, Stefano Battiston, nieraz podpisuje swoje prace razem z Josephem Stiglitzem, byłym głównym ekonomistą Banku Światowego. Wyniki przedstawiono na 10 stronach – to niewiele jak na badania przeprowadzone z takim rozmachem, ale dołączono do nich 26-stronicowe wyjaśnienie zastosowanej metodologii, tak, aby wszystko było przejrzyste. Autorzy nie wyciągają żadnych pospiesznych wniosków politycznych, lecz ograniczają się do bardzo systematycznego przedstawienia mapy władzy, która wynika z ich badań, oraz pokazują jej implikacje.

Laikowi trudno czyta się ten artykuł, ponieważ jest w nim dużo matematyki. Ze względu na jego znaczenie dla zrozumienia tego, jak organizuje się na planecie władza korporacyjna, postaramy się przedstawić możliwie jak najjaśniej i jak najprzystępniej to, co on wnosi, jednocześnie odsyłając osoby szczególnie zainteresowane tymi badaniami do samego artykułu [2].

To, co wynika z tych badań, jest jasne: „Struktura sieci kontroli sprawowanej przez korporacje ponadnarodowe wywiera wpływ na konkurencję na rynku globalnym i na stabilność finansową. Dotychczas prowadzono badania na małych próbkach krajowych i nie było odpowiedniej metodologii, która pozwalałaby globalnie oszacować tę kontrolę. Przedstawiamy pierwsze badania nad architekturą międzynarodowej sieci własności, wraz z kalkulacją kontroli sprawowanej przez każdego globalnego gracza. Okazuje się, że korporacje ponadnarodowe tworzą gigantyczną strukturę w kształcie muszki i że duża porcja kontroli przepływa do małego, mocno ściśniętego trzonu instytucji finansowych. Trzon ten można uważać za ‘nadrzędną jednostkę’ ekonomiczną, co stawia zarówno przed badaczami, jak i przed politykami nowe, ważne problemy.”

Autorzy analizują światową strukturę kontroli korporacyjnej. Przyjmują, że kontrola zachodzi wtedy, gdy są „szanse na to, iż własne interesy wezmą górę w strategii przedsiębiorstwa”. Po zarysowaniu całokształtu sieci udziałów uzyskuje się obraz kontroli sieciowej pozwalającej określić, jaka jest łączna wartość ekonomiczna tego, na co ma wpływ dany aktor.

W modelu tym analizuje się wydajność operacyjną i wartość ekonomiczną korporacji, wyszczególniając wzajemnie krzyżujące się udziały (mutual cross-shareholdings) oraz identyfikując w sieci najsilniej powiązane podmioty. „Tego rodzaju struktury, dotychczas zaobserwowane tylko na małych próbkach, wynikają z takich czynników, jak stosowanie strategii przeciwdziałających przejęciom, dążenie do redukcji kosztów transakcyjnych, zmniejszenia ryzyka każdej ze stron, zwiększenia zaufania i rozbudowy grup interesów. Bez względu jednak na to, czemu mają one służyć, osłabiają one konkurencję na rynku. (…) W rezultacie około trzech czwartych własności firm usytuowanych w trzonie znajduje się w rękach samych firm trzonowych. Innymi słowy, istnieje taka grupa ściśle powiązanych z sobą korporacji, z których każda posiada większościowy udział w innej.”

Takie mapowanie pozwala z kolei zanalizować koncentrację kontroli. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ponieważ mamy do czynienia z firmami otwartymi, których akcje są dostępne na rynku, mamy również do czynienia ze względnie rozproszoną władzą kontrolną. W badaniach tych starano się ustalić, „jak bardzo skoncentrowana jest ta kontrola i kim są ci, którzy na szczycie sprawują największą kontrolę”. Jest to nowość w porównaniu z licznymi wcześniejszymi badaniami nad koncentracją bogactwa i dochodu, bo choć badania takie prowadzono od dawna, dotychczas nie było ilościowych szacunków kontroli. W tych badaniach chodziło natomiast o to, aby ustalić, jaka część aktorów sytuujących się na szczycie sprawuje kontrolę nad całą siecią w ponad 80%. Rezultaty są bardzo wymowne, bo oto okazuje się, że „nad wszystkimi korporacjami ponadnarodowymi 80% kontroli sprawuje tylko 737 najważniejszych aktorów. (…) Oznacza to, że kontrola sieciowa jest o wiele bardziej nierównomiernie rozłożona niż bogactwo. W szczególności, ci najważniejsi aktorzy sprawują dziesięciokrotnie większą kontrolę od tej, której można by oczekiwać oceniając sytuację na podstawie ich bogactwa.”

Gdy połączymy kontrolę sprawowaną przez najważniejszych aktorów z ich wzajemnymi powiązaniami, to wtedy okaże się, że „trzon zbiorowo kontroluje dużą część sieci”. Konkretnie, „za pośrednictwem skomplikowanej struktury stosunków własnościowych, prawie 4/10 kontroli nad wartością ekonomiczną korporacji ponadnarodowych na świecie znajduje się w rękach grupy 147 korporacji ponadnarodowych usytuowanych w trzonie, który ma nad sobą niemal pełną kontrolę. Można zatem uważać, że najważniejsi aktorzy należący do trzonu stanowią ‘jednostkę nadrzędną’ w globalnej sieci korporacji. Dodatkowo istotne znaczenie ma tu fakt, że 3/4 trzonu stanowią pośrednicy finansowi.”

Dane te już same w sobie robią wielkie wrażenie, o czym świadczą reakcje na wyniki tych badań w świecie naukowym; nieuchronnie odbiją się one również echem w świecie politycznym. Dane te nie tylko potwierdzają to, o czym mówią społeczne ruchy protestu, ale świadczą, że jest jeszcze gorzej niż ruchy te sobie wyobrażają. Na łamach New Scientist przytoczono komentarz jednego z badaczy, Jamesa Glattfeldera, który stwierdził, że poniżej 1% przedsiębiorstw kontroluje 40% całej sieci [3]. W większości są to instytucje finansowe, takie jak Barclays Bank, JPMorgan Chase&Co czy Goldman Sachs.

 

 

To przykład tylko niektórych międzynarodowych koneksji finansowych. W kolorze czerwonym – grupy zachodnioeuropejskie, w niebieskim – północnoamerykańskie, w zielonym – inne. Dominacja tych dwóch pierwszych jest wyraźna. Jest ona bardzo mocno związana z obecnym kryzysem finansowym. Pokazano tu tylko bardzo małą część powiązań.

Źródło – http://j-node.blogspot.com/2011/10/network-of-global-corporate-control.html

Niektóre implikacje są dość oczywiste. Choć zdaniem komentatorów z New Scientist jedne przedsiębiorstwa wykupują inne z powodów ekonomicznych, a nie po to, aby panować nad światem, to oczywistą krótkowzrocznością byłoby nie dostrzegać tego, że taka koncentracja władzy ekonomicznej przekłada się na władzę polityczną. To dlatego, poczynając od reform podatkowych przeprowadzonych za rządów Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, w wielu państwach obniżono podatki dla bogatych, co stało się podstawą obecnych tragicznych nierówności społecznych na świecie. To dlatego w Stanach Zjednoczonych zniesiono wszelkie ograniczenia w finansowaniu kampanii wyborczych przez korporacje. To dlatego znosi się obowiązek składania przez instytucje finansowe informacji o ich działalności i działalność tę się doreguluje.

Inna ważna implikacja – to systemowa kruchość gospodarki światowej. Gdy realnie konkurują z sobą miliony przedsiębiorstw, to żadne z nich nie „urabiają” rynków, nie dyktują cen ani tym bardziej nie dyktują tego, jak wykorzystuje się zasoby publiczne. Nierównowagę korygują wówczas niezliczone rozproszone dopasowania, które zapewniają pewną odporność systemową. Natomiast w obecnej sytuacji, w której władza korporacyjna w zawrotnym tempie ulega coraz większej koncentracji, oscylacje nabierają innego wymiaru. Np. w związku z kryzysem finansowych instrumentów pochodnych duża część kapitałów spekulacyjnych przestawiła się na tzw. towary giełdowe (komodyty), doprowadzając do silnych wzrostów cen, które często tłumaczy się w sposób prostacki wzrostem popytu Chin na surowce. Tymczasem zwłaszcza niedawna ewolucja cen ropy naftowej jest bezpośrednio związana ze strukturą władzy korporacyjnej [4].

Autorzy omawianego tu opracowania wskazują również na to, co wynika z ich badań w sprawie kontroli trustów, ponieważ na tym polu prowadzi się politykę jedynie w skali poszczególnych krajów. „Na całym świecie instytucje antytrustowe (np. Office of Fair Trade w Wielkiej Brytanii) z bliska monitorują struktury własności w granicach swoich krajów. To, że zestawy danych międzynarodowych, jak również metody pozwalające badać wielkie sieci, stały się dostępne dopiero niedawno, może wyjaśniać, dlaczego tego, tak długo nie zauważono tego, co okryliśmy.” Sprawa jest oczywista: korporacje te działają w skali światowej, a tymczasem instancje regulujące ich działalność są rozbite na 194 kraje – nie mówiąc już o roli, jaką odgrywają raje podatkowe.

Inna implikacja to systemowa niestabilność finansowa, generowana przez taką strukturę władzy. Zwykło się mówić, że wielkie grupy finansowe są zbyt duże na to, aby mogły upaść. Pogląd taki jest nie do utrzymania w świetle wzajemnych powiązań tych grup. „W najnowszych pracach wykazano, że gdy sieć finansowa jest bardzo gęsta, jest ona narażona na ryzyko systemowe. Rzeczywiście – o ile w dobrych czasach wydaje się, że sieć dobrze się trzyma, o tyle w niedobrych czasach firmy jednocześnie popadają w tarapaty. Byliśmy świadkami takiego balansowania na ostrzu noża podczas niedawnego wstrząsu finansowego.”

Kluczowe jest to, że autorzy opracowania wskazują na wpływ potęgi systemu finansowego na inne obszary działalności gospodarczej. „Zgodnie z pewnymi argumentami teoretycznymi, instytucje finansowe na ogół nie inwestują w akcje i udziały po to, aby sprawować kontrolę. Istnieją również empiryczne dowody na coś wręcz przeciwnego. Wyniki naszych badań pokazują, że globalnie rzecz biorąc, najważniejsi aktorzy co najmniej są w stanie sprawować znaczną kontrolę – czy to formalnie (np. głosując na zgromadzeniach akcjonariuszy i na posiedzeniach zarządów), czy za pośrednictwem nieformalnych rokowań.”

Wreszcie, autorzy opracowania podejmują oczywisty problem klubu superbogaczy. „Z empirycznego punktu widzenia, struktura w kształcie muszki z bardzo małym i wpływowym trzonem to nowe spostrzeżenie w studiach nad sieciami złożonymi. Przypuszczamy, że może ona być obecna w innych typach sieci, w których działają mechanizmy sprawiające, że ‘bogaci stają się coraz bogatsi’. (…) To jednak, że trzon jest tak gęsto powiązany, można uważać za uogólnienie ‘zjawiska kluby bogaczy’.” Przytłaczająca obecność grup zachodnioeuropejskich i północnoamerykańskich na szczytach niewątpliwie sprzyja również tym powiązaniom i zaostrza nierównowagę.

Jakie ogólne wnioski należy z tego wyciągnąć? W Internecie nie brak komentarzy, że fakt, iż na szczycie jest tak niewiele firm, nie ma większego znaczenia. Natomiast moim zdaniem jest rzeczą oczywistą, że mamy do czynienia z klubem bogaczy i superbogaczy, który zawłaszcza zasoby wytwarzane przez społeczeństwo zupełnie nieproporcjonalnie w stosunku do tego, co sam wytwarza. W klubie tym zasiadają również osoby kontrolujące użytek, który robi się z gigantycznych zasobów, w stopniu przekraczającym ich zdolność zarządzania i racjonalnego wykorzystania. Szerszym skutkiem jest tendencja systemów spekulacyjnych do generalnego panowania nad systemami produkcyjnymi. Te przedsiębiorstwa, które rzeczywiście wytwarzają towary i usługi użyteczne dla społeczeństwa, powinny być jak najbardziej zainteresowane przyczynieniem się do budowy inteligentniejszego systemu alokacji zasobów, gdyż w dużej mierze padają one pośrednio ofiarą procesu koncentracji władzy korporacyjnej. Badania przeprowadzone przez ETHZ wskazują na strukturalną deformację systemu, której w pewnej chwili trzeba będzie stawić czoło.

A co z konspiracją, która tak niepokoi wiele osób? Z badań tych jasno wynika, że żadna konspiracja nie jest potrzebna. W sytuacji, w której mamy do czynienia z powiązaniami sieciowymi i z tak niewielką liczba osób siedzących na szczycie, nie istnieje nic takiego, czego nie można by załatwić w końcu tygodnia na polu golfowym. Ta sieć kontaktów osobistych ma olbrzymie znaczenie. Przede wszystkich jednak uczestnicy tych kontaktów mają wspólne interesy, toteż nie potrzeba żadnej konspiracji, aby solidarnie ich bronili – tak np., jak bronili ich podczas wspomnianej już batalii o obniżkę podatków dla najbogatszych czy batalii o uniknięcie opodatkowania transakcji finansowych i kontroli nad rajami podatkowymi.

W ostatniej instancji planetarny chaos finansowy spowodowało wąskie grono ściśle powiązanych z sobą aktorów. W atmosferze paniki wywołanej przez kryzys dyskutuje się o polityce planów oszczędnościowych, długach publicznych, nieodpowiedzialności rządów, a tymczasem główni aktorzy – instytucje pośrednictwa finansowego – pozostają w cieniu. Gdy w 2008 r. wybuchła panika, na okładce Finance & Development, czasopisma wydawanego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zadano ogromnymi literami pytanie: Kto za to odpowiada?(Who’s in charge) sugerując, rzecz jasna, że nikt. Teraz, na dobre czy na złe, wiemy już, kto.

 

*Ladislau Dowbor jest profesorem na Papieskim Uniwersytecie Katolickim São Paulo i autorem m.in. Demokracji ekonomicznej (Książka i Prasa 2009). Strona internetowa http://dowbor.org  Artykuł ukazał się w Le Monde diplomatique – Edycja polska, lipiec 2012 r. Tłumaczyl Zbigniew Marcin Kowalewski

______________

[1] J.B. Glattfelder, „The Network of Global Corporate Control – Revisited”, na http://bit.ly/pWslEs

[2] S. Vitali, J.B. Glattfelder, S. Battiston, „The Network of Global Corporate Control”, http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0025995. Szeroką dyskusję międzynarodową, którą wzbudził ten artykuł, można prześledzić na http://bit.ly/pWslEs

[3] A. Coghlan, D. MacKenzie, „Revealed – The Capitalist Network That Runs the Word”, na http://bit.ly/omulCA

[4] Zob. J. Stiglitz, Risk and Global Economic Architecture, 2010, http://www.nber.org/papers/w15718.pdf

Aneks

Największe 50 spośród 147 superpowiązanych z sobą korporacji, które stanowią trzon światowej władzy korporacyjnej

 

1. Barclays PLC

2. Capital Group Companies Inc.

3. FMR Corporation

4. AXA

5. State Street Corporation

6. JP Morgan Chase & Co

7. Legal & General Group PLC

8. Vanguard Group Inc.

9. UBS AG

10. Merrill Lynch & Co Inc.

11. Wellington Management Co LLP

12. Deutsche Bank AG

13. Franklin Resources Inc.

14. Credit Suisse Group

15. Walton Enterprises LLC

16. Bank of New York Mellon Corp

17. Natixis

18. Goldman Sachs Group Inc.

19. T. Rowe Price Group Inc.

20. Legg Mason Inc.

21. Morgan Stanley

22. Mitsubishi UFJ Financial Group Inc.

23. Northern Trust Corporation

24. Société Générale

25. Bank of America Corporation

26. Lloyds TSB Group PLC

27. Invesco PLC

28. Allianz SE 29. TIAA

30. Old Mutual Public Limited Company

31. Aviva PLC

32. Schroders PLC

33. Dodge & Cox

34. Lehman Brothers Holdings Inc.

35. Sun Life Financial Inc.

36. Standard Life PLC

37. CNCE

38. Nomura Holdings Inc.

39. The Depository Trust Company

40. Massachusetts Mutual Life Insurance

41. ING Groep NV

42. Brandes Investment Partners LP

43. Unicredito Italiano SPA

44. Deposit Insurance Corporation of Japan

45. Vereniging Aegon

46. BNP Paribas

47. Affiliated Managers Group Inc.

48. Resona Holdings Inc.

49. Capital Group International Inc.

50. China Petrochemical Group Company

 

Lista sporządzona na podstawie danych z 2007 r. – stąd obecność na niej banku Lehman Brothers, który ogłosił upadłość we wrześniu 2008 r.

Download